Szybko pobiegłam do pokoju i zaczęłam wywalać z nierozpakowanej jeszcze walizki brania. W końcu znalazłam to czego szukałam – krótką, ciemno-szarą sukienkę,pokrytą w całości cekinami. Do tego pożyczyłam od Eleanor czarne szpilki i uszykowałam sobie małą torebkę. Poszłam ogarnąć swoją twarz do łazienki. Tym razem użyłam szarego i czarnego cienia do oczu i oczywiście mojego standardowego makijażu. Nie wiem jak to zrobiłam, ale moje włosy przypominały fryzurę Danielle. Oczywiście ja mając takie loczki mam krótsze włosy, ale i tak mi się to strasznie podobało. Kiedy wyszłam z łazienki okazało się, że tylko ja się tak grzebałam. Pobiegłam do pokoju po torebkę i w miarę możliwość jakie dawały mi te buty zbiegłam na dół. Wszyscy stali już przy taksówce. Jechaliśmy taksówką, bo nie wiadomo w jakim stanie będziemy wracać do domu …
- no wreszcie ! – sapnął Niall
- rozumiem, że nie warto było ? – odpowiedziałam zażenowana reakcją Irlandczyka
- warto kochanie, warto – wtrącił Harry i wysłał mi buziaka. Ja udałam, że go złapałam i wsadziłam go sobie w usta.
- oj warto ! – potwierdził Louis i zrobił taka słodką minę
- ej ! – zareagowała szybko Eleanor i walnęła lekko chłopaka w ramię.
- kocham tylko Eleanor Calder ! – wydarł się tak głośno jak tylko potrafił.Wreszcie wszyscy (bo w efekcie końcowym jedzie cała ósemka) zaczęli się pchaćdo taksówki i zaczęło mnie zastanawiać ja my się tam wszyscy zmieścimy. Harry wsiadł pierwszy, za nim Louis i Liam; z przodu usiadł Niall. Ja z dziewczynami i Zayn’em zostaliśmy przed samochodem i przyglądaliśmy się temu wszystkiemu. W pewnym momencie loczek niemal, że położył się na chłopakach. Złapał mnie za biodra i wciągnął do taksówki. Wylądowałam na kolanach chłopaka.
- głupek – powiedziałam do niego śmiejąc się lekko, a on w odpowiedzi zrobiłten swój słodki wytrzeszcz. Następnie Louis i Liam zrobili to samo i wciągnęli swoje dziewczyny na kolana. Wszystkiemu z zaciekawieniem przyglądał się Niall i cały czas się śmiał. Nie dziwię się, to musiało śmiesznie wyglądać kiedy trójka chłopaków wciągała po kolei swoje w pół zgięte dziewczyny. Tym czasem Zayn stałwciąż przed samochodem i w ogóle nic go nie rozbawiło.
- to może ja jednak zostanę w domu – w pewnym momencie powiedział mulat – w końcu ktoś będzie musiał po Was przyjechać – dodał, zapewne tylko po to, żeby nikt nie miał nic przeciwko. Ja jednak widziałam, że coś się dzieję … Jako jego przyjaciółka powinnam mu pomóc, tylko nie wiedziałam jak do niego trafić.
- co to to nie, jedziesz z nami – niemal, że krzyknęłam
- siadaj u mnie ! – wrzasnął Niall i był gotowy złapać Zayn’a za biodra i wciągnąć do taksówki
- przepraszam, wciśnie się jeszcze kolega ? – zapytał grzecznie Liam
- niech się wciska gdzieś, tylko żeby nas policja nie załapała –odpowiedziałtaksówkarz. Zayn stał dalej w bezruchu jak wcześniej. Samochód był dośćobszerny, więc mulat znalazłby jeszcze na siłę miejsce. Niall spojrzał na niego dając znak ręką, żeby usiadł z nim. Zayn podszedł do przednich drzwi i zdezorientowany patrzył na blondyna. Ten się uśmiechnął i posunął. Zayn delikatnie wsunął się do pojazdu. Wtedy Niall gwałtownie wciągnął jego nogi na swoje kolana, żeby się zmieścił. Wreszcie wszyscy siedzieli na `swoich` miejscach i mogliśmy ruszyć. Harry podał kierowcy adres, a ten przekręciłkluczyk w stacyjce i ruszył. W mgnieniu oka byliśmy na miejscu. Sprawnie wyszliśmy z taksówki, a Liam zapłacił za kurs. Ruszyliśmy dumnie krocząc w stronę wejścia do Fabric. Strasznie się podniecałam, że idziemy właśnie do tego klubu, bo rzekomy Fabric jest najpopularniejszym i najmodniejszym klubem w Londynie. Lekko mnie zdziwiła długość kolejki do drzwi i cena biletów, no ale czego sięnie robi dla takich przeżyć. Pocieszył mnie fakt, że nie muszę się teraz martwić o pieniądze, chociaż różnie się może z moją karierą potoczyć i w tym `zawodzie` niczego nie mogę być pewna. Pomimo pewnych rozterek nie martwiłam się pieniędzmi. Może puste, ale nikt mi nie zabroni. Tak rozmyślając o mojej przyszłości nie zauważyłam jak kolejka szybko się zmniejszała. Przed nami stało już zaledwie 5 osób. `Pójdzie szybko` pomyślałam i spojrzałam się na Hazzę, który uśmiechnąsię z podekscytowania. Ja w odpowiedzi zaśmiałam się lekko i odwróciłam głowę,spoglądając na ulice Londynu wieczorową porą; a było koło 21.00. Znowu przez moją nieuwagę nie wiedziałam co się dzieję. Liam płacił właśnie za siebie i Danielle. Nerwowo zaczęłam szukać dowodu. Było to jeszcze bardziej nerwowe, gdy wydawało mi się, że go nie mam, ale byłam do końca pewna, że go wkładałam do torebki. `Jest` pomyślałam z ulgą i uszykowałam go by podać mężczyźnie stojącemu przy bramce. Nie zdziwił mnie fakt, że Harry zapłacił za mnie. Jednak postanowiłam się z nim nie kłócić, bo i tak w żaden sposób nie oddałabym mu tych 20 funtów. Niepewnie przekroczyłam próg klubu; niepewnie z kilku powodów. Obawiałam się tego, że będą tu jakieś zmutowane fanki, które albo nie dadzą spokoju chłopakom albo rzucą się z pazurami na mnie jak tyko Harry gdziekolwiek mnie dotknie lub w ogóle kiedy mnie zobaczą. Kolejnym powodem było to, że nigdy nie byłam w żadnym klubie, no może kilka razy na jakiś kameralnych koncertach w mniejszych klubach, bo inne koncerty się nie liczą. Nie zmienia to faktu, że w takim typowym klubie nie byłam. No i na koniec bałam się zachowania loczka, tzn. nie chciałam,żeby do czegoś poważnego doszło. Z przemyśleń wyrwała mnie coraz głośniejsza muzyka dochodząca z sal i zaciesz chłopaków. Nie wydaje mi się żeby jakoś długo nie imprezowali, ale ich zachowani było dość zastanawiające, jakby się jużczymś wcześniej truli. Kiedy weszłam na jedną z sal, zatkało mnie, bo nie wyobrażałam sobie, że to będzie takie … Piękne ? No właśnie, czy to odpowiednie słowo, biorąc pod uwagę tych uchlanych i naćpanych ludzi przy barze i kilku stolikach. Nie wiedziałam od czego zacząć, ale chłopaki ruszyli w stronę baru. Harry złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
- poproszę red bull’a z wódką osiem razy – stanowczo i z uśmiechem powiedziałLouis.
Na początku chcę Was ogrooomnie przeprosić, że dodaję dopiero teraz :( na pocieszenie napiszę, że mam już scenę po klubie i masę pomysłów na dalsze akcje i na klub ^^ będzie się działo *.* Proszę spamujcie blogiem jak się da i gdzie się da, żeby zyskał czytelnieków, błaaaagam ;* zauważyłam, że blog stracił jednego obserwatora :'/ przepraszam, że zaniedbałam, ale dobrze wiecie, że pod koniec roku w szkole nie jest lekko ;/ są blogi gdzie na rozdiał trzeba czekać dłuuuuużej ;s obiecuję, że postaram sie dodawać częściej ;3 ÓSMY OBSERWATORZE, PROSZĘ WRÓĆ ;** ale nie pogardzę nowymi ;D
poniedziałek, 21 maja 2012
czwartek, 3 maja 2012
10. Otworzyłam drzwi do moich marzeń
Zawahałam
się jeszcze przez chwilę, ale teraz nie wypadałoby stchórzyć. Przypomniało mi
się z jakim celem przyjechałam do Londynu. To dodało mi siły. Wiedziałam, że
spełniam swoje marzenie. Mogę teraz zrezygnować i uciec do samochodu. Przez
resztę życia kryć się w sukcesach przyjaciół i chłopaka (mam na myśli 1D), sama
kombinować żeby dostać się na studia, bo zawaliłam pierwszy rok romansu z
biologią; może kończąc przy kasie w McDonald’zie. Mogę też wejść tam, zrobić co
muszę i wygrać z pechem który prześladował mnie w „starym życiu”. Poprawiłam
włosy, wzięłam głęboki wdech i weszłam do budynku. Wnętrze było
niesamowite. Urządzone w nowoczesnym stylu. Ściany były białe; tylko jedna była
czerwona. Wszelkie dodatki, tj. lampy, kanapy, wazoniki itp. były czerwone.
Dumnym krokiem zmierzałam w stronę recepcji. Niestety moje buty pukały na
białych płytkach. Nienawidziłam tego, miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie
wtedy patrzą. Doszłam do recepcji, oparłam ręce na szklanym blacie,
przedstawiłam się i wyjaśniłam o co chodzi. Pani była bardzo miła. Zadzwoniła
od razu do Simona i powiedziała, że jestem.
- pan Cowell już na panią czeka – powiedziała miłym głosem i wskazała mi gdzie iść. Weszłam do szklanej windy, która zawiozła mnie na 2 piętro, gdzie znajdowało się biuro producenta. Zapukała i weszłam. Biuro Simona też było białe, ale dla odmiany z żółtymi dodatkami. Bardzo mi się tu podobało.
- dzień dobry, ja… - powiedziałam, chowając ręce za plecami, bo bardzo mi się trzęsły z nerwów
- dzień dobry, wiem kim jesteś – przerwał mi Cowell – proszę usiądź – dodał, wskazując na żółty fotel stojący przed jego biurkiem. Usiadłam, a emocje z minutą na minutę malały.
- masz niesamowity głos, myślę, że to będą tylko formalności – powiedział z uśmiechem na twarzy producent. Nie byłam w stanie nic powiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam.
- chciałbym Cię prosić, żebyś zaśpiewała w studiu jakąś piosenkę… I tak ja zdecyduję, ale tak to już jest, że inni też musza wiedzieć z kim podpisują kontrakt –dodał po chwili ciszy Simon. `kontrakt ?!` - pomyślałam z taki podekscytowaniem i w tym samym momencie wstałam idąc za Cowell’em do rzekomego studia. Weszłam do środka zacisnęłam usta i zaczęłam śpiewać. O dziwo się nie denerwowałam. W końcu robiłam cos bez czego nie wyobrażam sobie życia. To była dla mnie jak tlen… Może oklepane porównanie, ale jedyne właściwe. Skończyłam piosenkę, a wszyscy za dużą szybą zaczęli bić mi brawo. Czułam się wtedy taka dumna. Osiągnęłam to na czym mi zależało – ktoś docenił to co robię, co znaczy dla mnie tak wiele.
Siedziałam teraz znowu w biurze Simona trzymając w ręce pióro. Przede mną leżał kontrakt – drzwi do moich marzeń, a mój podpis był kluczem. Cała drżałam z radości i podniecenia. Kilka sekund i po wszystkim. Otworzyłam drzwi do moich marzeń i dotarłam sama do celu. Nie da się opisać co teraz czuję… Podziękowała z całego serca Simon’owi i zbiegłam na dół. Miałam zrobić Harry’emu żart i wyjść taka smutna, że jednak się nie udało, ale nie mogłam opanować emocji. Zbiegłam po długich schodach ze butami w ręku i rzuciłam się w ramiona loczka. On podniósł mnie na rękach okręcił się kilka razy i czule pocałował mnie w usta. Kiedy stanęłam na ziemi, a on pocałował mnie w czoło, wtuliłam się w niego i czułam jak łzy płyną mi po policzkach. To były łzy szczęścia. Harry w pewnym momencie zauważył, że płaczę; otarł moją twarz, uśmiechnął się i jeszcze raz mocniej mnie przytulił. Nie było sensu tak godzinami sterczeć na ulicy, chociaż przez emocje nie zwracałam na nic innego uwagi, więc powiedziałam
- Dobra, nie będziemy tu tak stać na środku. Chodź jedziemy – i ruszyłam w stronę drzwi samochodu, a Hazza wsiadł za kierownicę. Ruszyliśmy w stronę domu. Znowu droga szybko mi minęła i zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Weszłam do domu skacząc z radości i piszcząc jak opętana, chociaż wydawało mi się, że nie umiem wydobyć z siebie takich dźwięków. Oczywiście nie zabrakło grupowego misiaka, który był chyba ulubionym sposobem reagowania na takie sytuacje. Wszyscy postanowili uczcić jakoś ten kontrakt, więc padły dwie propozycje; wspólna kolacja i te klimaty albo wyjście do klubu… I tu pojawił się problem
- ja nie mam ochoty iść do żądnego klubu – pewnym głosem oznajmił Liam
- ale spokojnie, trzeba się czasami wyszaleć i w końcu mamy powód – szybko zareagowała Danielle
- popieram ! Ja mam 18 lat i zamierzam to wykorzystać – powiedział Harry nucąc `Forver Young`. Stanęłam jak zwykle trochę z boku i czekałam aż się uspokoją i będę mogła pochwalić się swoją opinią na ten temat; chociaż niewiele ona zmieni…
- mi to jest obojętne – wtrącił się Niall
- a ja jestem za klubem. El, co o tym myślisz ? – z bananem na buzi powiedział Louis
- emm, ja jestem za kameralną imprezą… - niepewnie odpowiedziała na zadane pytanie Eleanor
- to wiecie co… Dobra, obojętne mi to – w końcu postanowiłam powiedzieć jakie mam zdanie na ten temat i jak już mówiłam wiele nie zmieniło, właściwie to nic nie zmieniło… - Podliczmy głosy. Kto jest za klubem ? – dodałam. Podniosły się cztery ręce – moja, Lou, Danielle, Harry’ego.
- ymm, ktoś się wstrzymał ? – zapytałam, pomimo, że nie sądzę żeby ktoś to zrobił. Moje wątpliwości rozwiał Niall, bo jedyny podniósł rękę.
- Niall, masz decydujący głos. Gdzie idziemy ? – zapytałam, a blondyn zrobił skwaszoną minę drapiąc się przy tym po głowie. Wszyscy zaczęli go przekupywać żelkami i innymi przysmakami. Nagle Louis przerwał im te dzikie wrzaski
- ej, uspokójcie się ! – zapadła cisza, a wszyscy wglapiali się w Lou jak w jakieś bóstwo; co w sumie miało w sobie trochę prawdy… - jest nas 8, Niall nie ma decydującego głosu. Trzeba iść na kompromis – dodał, gdy zapadła cisza.
- albo wymysłami inne miejsce albo część idzie dzisiaj do klubu, a wszyscy jutro razem jemy uroczysty obiad – zaproponowałam. Wszyscy zgodnie wybrali drugą opcje. Ostatecznie do klubu 5 osób : ja, Harry, Zayn, Louis i Eleanor.
Z tych całych wrażeń zapomniałam zapytać Zayn’a co się stało i gdzie zniknął, ale teraz znowu nie miałam na to czasu, bo musiałam się uszykować…
na wstępie chcę Wam cholernie podziękować, że jest Was już 7 <3 jednocześnie liczę, że może nas być jeszcze więcej ^^ pomożecie ? ;** tak jako ciekawostkę powiem Wam, że 2/3 rozdziału pisałam po obejrzeniu `Titanica` przy tej piosence Celine Dion, więc lepiej mi się tak jakby pisało ;3 teraz mam faze na ten film i wszystko z nim związane, więc się nie zdziwcie się jeśli następny rozdział będzie miał z nim coś wspólnego ;D Wydawało mi się, że rozdział jest dłuższy, no przynajmniej w word'zie był długi ;p następny pewnie objętoścą będzie dłuższy, bo wiadomo jak się skończy noc w klubie. Właściwie to nie mam jeszcze pomysłu, więc nie chcę Wam tu nic sugerować xd no to miłego czekania na rozdział, paa ;***
- pan Cowell już na panią czeka – powiedziała miłym głosem i wskazała mi gdzie iść. Weszłam do szklanej windy, która zawiozła mnie na 2 piętro, gdzie znajdowało się biuro producenta. Zapukała i weszłam. Biuro Simona też było białe, ale dla odmiany z żółtymi dodatkami. Bardzo mi się tu podobało.
- dzień dobry, ja… - powiedziałam, chowając ręce za plecami, bo bardzo mi się trzęsły z nerwów
- dzień dobry, wiem kim jesteś – przerwał mi Cowell – proszę usiądź – dodał, wskazując na żółty fotel stojący przed jego biurkiem. Usiadłam, a emocje z minutą na minutę malały.
- masz niesamowity głos, myślę, że to będą tylko formalności – powiedział z uśmiechem na twarzy producent. Nie byłam w stanie nic powiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam.
- chciałbym Cię prosić, żebyś zaśpiewała w studiu jakąś piosenkę… I tak ja zdecyduję, ale tak to już jest, że inni też musza wiedzieć z kim podpisują kontrakt –dodał po chwili ciszy Simon. `kontrakt ?!` - pomyślałam z taki podekscytowaniem i w tym samym momencie wstałam idąc za Cowell’em do rzekomego studia. Weszłam do środka zacisnęłam usta i zaczęłam śpiewać. O dziwo się nie denerwowałam. W końcu robiłam cos bez czego nie wyobrażam sobie życia. To była dla mnie jak tlen… Może oklepane porównanie, ale jedyne właściwe. Skończyłam piosenkę, a wszyscy za dużą szybą zaczęli bić mi brawo. Czułam się wtedy taka dumna. Osiągnęłam to na czym mi zależało – ktoś docenił to co robię, co znaczy dla mnie tak wiele.
Siedziałam teraz znowu w biurze Simona trzymając w ręce pióro. Przede mną leżał kontrakt – drzwi do moich marzeń, a mój podpis był kluczem. Cała drżałam z radości i podniecenia. Kilka sekund i po wszystkim. Otworzyłam drzwi do moich marzeń i dotarłam sama do celu. Nie da się opisać co teraz czuję… Podziękowała z całego serca Simon’owi i zbiegłam na dół. Miałam zrobić Harry’emu żart i wyjść taka smutna, że jednak się nie udało, ale nie mogłam opanować emocji. Zbiegłam po długich schodach ze butami w ręku i rzuciłam się w ramiona loczka. On podniósł mnie na rękach okręcił się kilka razy i czule pocałował mnie w usta. Kiedy stanęłam na ziemi, a on pocałował mnie w czoło, wtuliłam się w niego i czułam jak łzy płyną mi po policzkach. To były łzy szczęścia. Harry w pewnym momencie zauważył, że płaczę; otarł moją twarz, uśmiechnął się i jeszcze raz mocniej mnie przytulił. Nie było sensu tak godzinami sterczeć na ulicy, chociaż przez emocje nie zwracałam na nic innego uwagi, więc powiedziałam
- Dobra, nie będziemy tu tak stać na środku. Chodź jedziemy – i ruszyłam w stronę drzwi samochodu, a Hazza wsiadł za kierownicę. Ruszyliśmy w stronę domu. Znowu droga szybko mi minęła i zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Weszłam do domu skacząc z radości i piszcząc jak opętana, chociaż wydawało mi się, że nie umiem wydobyć z siebie takich dźwięków. Oczywiście nie zabrakło grupowego misiaka, który był chyba ulubionym sposobem reagowania na takie sytuacje. Wszyscy postanowili uczcić jakoś ten kontrakt, więc padły dwie propozycje; wspólna kolacja i te klimaty albo wyjście do klubu… I tu pojawił się problem
- ja nie mam ochoty iść do żądnego klubu – pewnym głosem oznajmił Liam
- ale spokojnie, trzeba się czasami wyszaleć i w końcu mamy powód – szybko zareagowała Danielle
- popieram ! Ja mam 18 lat i zamierzam to wykorzystać – powiedział Harry nucąc `Forver Young`. Stanęłam jak zwykle trochę z boku i czekałam aż się uspokoją i będę mogła pochwalić się swoją opinią na ten temat; chociaż niewiele ona zmieni…
- mi to jest obojętne – wtrącił się Niall
- a ja jestem za klubem. El, co o tym myślisz ? – z bananem na buzi powiedział Louis
- emm, ja jestem za kameralną imprezą… - niepewnie odpowiedziała na zadane pytanie Eleanor
- to wiecie co… Dobra, obojętne mi to – w końcu postanowiłam powiedzieć jakie mam zdanie na ten temat i jak już mówiłam wiele nie zmieniło, właściwie to nic nie zmieniło… - Podliczmy głosy. Kto jest za klubem ? – dodałam. Podniosły się cztery ręce – moja, Lou, Danielle, Harry’ego.
- ymm, ktoś się wstrzymał ? – zapytałam, pomimo, że nie sądzę żeby ktoś to zrobił. Moje wątpliwości rozwiał Niall, bo jedyny podniósł rękę.
- Niall, masz decydujący głos. Gdzie idziemy ? – zapytałam, a blondyn zrobił skwaszoną minę drapiąc się przy tym po głowie. Wszyscy zaczęli go przekupywać żelkami i innymi przysmakami. Nagle Louis przerwał im te dzikie wrzaski
- ej, uspokójcie się ! – zapadła cisza, a wszyscy wglapiali się w Lou jak w jakieś bóstwo; co w sumie miało w sobie trochę prawdy… - jest nas 8, Niall nie ma decydującego głosu. Trzeba iść na kompromis – dodał, gdy zapadła cisza.
- albo wymysłami inne miejsce albo część idzie dzisiaj do klubu, a wszyscy jutro razem jemy uroczysty obiad – zaproponowałam. Wszyscy zgodnie wybrali drugą opcje. Ostatecznie do klubu 5 osób : ja, Harry, Zayn, Louis i Eleanor.
Z tych całych wrażeń zapomniałam zapytać Zayn’a co się stało i gdzie zniknął, ale teraz znowu nie miałam na to czasu, bo musiałam się uszykować…
na wstępie chcę Wam cholernie podziękować, że jest Was już 7 <3 jednocześnie liczę, że może nas być jeszcze więcej ^^ pomożecie ? ;** tak jako ciekawostkę powiem Wam, że 2/3 rozdziału pisałam po obejrzeniu `Titanica` przy tej piosence Celine Dion, więc lepiej mi się tak jakby pisało ;3 teraz mam faze na ten film i wszystko z nim związane, więc się nie zdziwcie się jeśli następny rozdział będzie miał z nim coś wspólnego ;D Wydawało mi się, że rozdział jest dłuższy, no przynajmniej w word'zie był długi ;p następny pewnie objętoścą będzie dłuższy, bo wiadomo jak się skończy noc w klubie. Właściwie to nie mam jeszcze pomysłu, więc nie chcę Wam tu nic sugerować xd no to miłego czekania na rozdział, paa ;***
Subskrybuj:
Posty (Atom)