czwartek, 3 maja 2012

10. Otworzyłam drzwi do moich marzeń

Zawahałam się jeszcze przez chwilę, ale teraz nie wypadałoby stchórzyć. Przypomniało mi się z jakim celem przyjechałam do Londynu. To dodało mi siły. Wiedziałam, że spełniam swoje marzenie. Mogę teraz zrezygnować i uciec do samochodu. Przez resztę życia kryć się w sukcesach przyjaciół i chłopaka (mam na myśli 1D), sama kombinować żeby dostać się na studia, bo zawaliłam pierwszy rok romansu z biologią; może kończąc przy kasie w McDonald’zie. Mogę też wejść tam, zrobić co muszę i wygrać z pechem który prześladował mnie w „starym życiu”. Poprawiłam włosy, wzięłam głęboki wdech i weszłam do budynku. Wnętrze było niesamowite. Urządzone w nowoczesnym stylu. Ściany były białe; tylko jedna była czerwona. Wszelkie dodatki, tj. lampy, kanapy, wazoniki itp. były czerwone. Dumnym krokiem zmierzałam w stronę recepcji. Niestety moje buty pukały na białych płytkach. Nienawidziłam tego, miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie wtedy patrzą. Doszłam do recepcji, oparłam ręce na szklanym blacie, przedstawiłam się i wyjaśniłam o co chodzi. Pani była bardzo miła. Zadzwoniła od razu do Simona i powiedziała, że jestem.
- pan Cowell już na panią czeka – powiedziała miłym głosem i wskazała mi gdzie iść. Weszłam do szklanej windy, która zawiozła mnie na 2 piętro, gdzie znajdowało się biuro producenta. Zapukała i weszłam. Biuro Simona też było białe, ale dla odmiany z żółtymi dodatkami. Bardzo mi się tu podobało.
- dzień dobry, ja… - powiedziałam, chowając ręce za plecami, bo bardzo mi się trzęsły z nerwów
- dzień dobry, wiem kim jesteś – przerwał mi Cowell – proszę usiądź – dodał, wskazując na żółty  fotel stojący przed jego biurkiem. Usiadłam, a emocje z minutą na minutę malały.
- masz niesamowity głos, myślę, że to będą tylko formalności – powiedział z uśmiechem na twarzy producent. Nie byłam w stanie nic powiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam.
- chciałbym Cię prosić, żebyś zaśpiewała w studiu jakąś piosenkę… I tak ja zdecyduję, ale tak to już jest, że inni też musza wiedzieć z kim podpisują kontrakt –dodał po chwili ciszy Simon. `kontrakt ?!` - pomyślałam z taki podekscytowaniem i w tym samym momencie wstałam idąc za Cowell’em do rzekomego studia. Weszłam do środka zacisnęłam usta i zaczęłam śpiewać. O dziwo się nie denerwowałam. W końcu robiłam cos bez czego nie wyobrażam sobie życia. To była dla mnie jak tlen… Może oklepane porównanie, ale jedyne właściwe. Skończyłam piosenkę, a wszyscy za dużą szybą zaczęli bić mi brawo. Czułam się wtedy taka dumna. Osiągnęłam to na czym mi zależało – ktoś docenił to co robię, co znaczy dla mnie tak wiele.
Siedziałam teraz znowu w biurze Simona trzymając w ręce pióro. Przede mną leżał kontrakt – drzwi do moich marzeń, a mój podpis był kluczem. Cała drżałam z radości i podniecenia. Kilka sekund i po wszystkim. Otworzyłam drzwi do moich marzeń i dotarłam sama do celu. Nie da się opisać co teraz czuję… Podziękowała z całego serca Simon’owi  i zbiegłam na dół. Miałam zrobić Harry’emu żart i wyjść taka smutna, że jednak się nie udało, ale nie mogłam opanować emocji. Zbiegłam po długich schodach ze butami w ręku i rzuciłam się w ramiona loczka. On podniósł mnie na rękach okręcił się kilka razy i czule pocałował mnie w usta. Kiedy stanęłam na ziemi, a on pocałował mnie w czoło, wtuliłam się w niego i czułam jak łzy płyną mi po policzkach. To były łzy szczęścia. Harry w pewnym momencie zauważył, że płaczę; otarł moją twarz, uśmiechnął się i jeszcze raz mocniej mnie przytulił. Nie było sensu tak godzinami sterczeć na ulicy, chociaż przez emocje nie zwracałam na nic innego uwagi, więc powiedziałam
- Dobra, nie będziemy tu tak stać na środku. Chodź jedziemy – i ruszyłam w stronę drzwi samochodu, a Hazza wsiadł za kierownicę. Ruszyliśmy w stronę domu. Znowu droga szybko mi minęła i zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Weszłam do domu skacząc z radości i piszcząc jak opętana, chociaż wydawało mi się, że nie umiem wydobyć z siebie takich dźwięków. Oczywiście nie zabrakło grupowego misiaka, który był chyba ulubionym sposobem reagowania na takie sytuacje. Wszyscy postanowili uczcić jakoś ten kontrakt, więc padły dwie propozycje; wspólna kolacja i te klimaty albo wyjście do klubu… I tu pojawił się problem
- ja nie mam ochoty iść do żądnego klubu – pewnym głosem oznajmił Liam
- ale spokojnie, trzeba się czasami wyszaleć i w końcu mamy powód – szybko zareagowała Danielle
- popieram ! Ja mam 18 lat i zamierzam to wykorzystać – powiedział Harry nucąc `Forver Young`. Stanęłam jak zwykle trochę z boku i czekałam aż się uspokoją i będę mogła pochwalić się swoją opinią na ten temat; chociaż niewiele ona zmieni…
- mi to jest obojętne – wtrącił się Niall
- a ja jestem za klubem. El, co o tym myślisz ? – z bananem na buzi powiedział Louis
- emm, ja jestem za kameralną imprezą… - niepewnie odpowiedziała na zadane pytanie Eleanor
- to wiecie co… Dobra, obojętne mi to – w końcu postanowiłam powiedzieć jakie mam zdanie na ten temat i jak już mówiłam wiele nie zmieniło, właściwie to nic nie zmieniło… - Podliczmy głosy. Kto jest za klubem ? – dodałam. Podniosły się cztery ręce – moja, Lou, Danielle, Harry’ego.
- ymm, ktoś się wstrzymał ? – zapytałam, pomimo, że nie sądzę żeby ktoś to zrobił. Moje wątpliwości rozwiał Niall, bo jedyny podniósł rękę.
- Niall, masz decydujący głos. Gdzie idziemy ? – zapytałam, a blondyn zrobił skwaszoną minę drapiąc się przy tym po głowie. Wszyscy zaczęli go przekupywać żelkami i innymi przysmakami. Nagle Louis przerwał im te dzikie wrzaski
- ej, uspokójcie się ! – zapadła cisza, a wszyscy wglapiali się w Lou jak w jakieś bóstwo; co w sumie miało w sobie trochę prawdy… - jest nas 8, Niall nie ma decydującego głosu. Trzeba iść na kompromis – dodał, gdy zapadła cisza.
- albo wymysłami inne miejsce albo część idzie dzisiaj do klubu, a wszyscy jutro razem jemy uroczysty obiad – zaproponowałam. Wszyscy zgodnie wybrali drugą opcje. Ostatecznie do klubu 5 osób : ja, Harry, Zayn, Louis i Eleanor.
Z tych całych wrażeń zapomniałam zapytać Zayn’a co się stało i gdzie zniknął, ale teraz znowu nie miałam na to czasu, bo musiałam się uszykować…   


na wstępie chcę Wam cholernie podziękować, że jest Was już 7 <3 jednocześnie liczę, że może nas być jeszcze więcej ^^ pomożecie ? ;** tak jako ciekawostkę powiem Wam, że 2/3 rozdziału pisałam po obejrzeniu `Titanica` przy tej piosence Celine Dion, więc lepiej mi się tak jakby pisało ;3 teraz mam faze na ten film i wszystko z nim związane, więc się nie zdziwcie się jeśli następny rozdział będzie miał z nim coś wspólnego ;D Wydawało mi się, że rozdział jest dłuższy, no przynajmniej w word'zie był długi ;p następny pewnie objętoścą będzie dłuższy, bo wiadomo jak się skończy noc w klubie. Właściwie to nie mam jeszcze pomysłu, więc nie chcę Wam tu nic sugerować xd no to miłego czekania na rozdział, paa ;***

6 komentarzy:

  1. Moim zdaniem powinnaś bardziej trzymać nas niepewność będziemy będziemy bardziej chcieli czytać ten blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się... tylko później mam opieprz od Karoliny xD dzięki za wskazówkę ;** mam nadzięję, że pomimo to opowidanie Ci się podoba ^^

      Usuń
  2. Ej, ej, ej ! A zrób tak, że w klubie ona będzie się migdalić po kryjomu z Zayn'em, bo będzie upita, a on nie ! xD A tak, to rozdział super :p ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahaha ;D teoretycznie mam już pomysł, bo pisałam na lekcji na tel. z tym, że jedna notatka mi się usunęła ;p zobaczę ... ;**

      Usuń
  3. Super blog !, dopiero 10 min. temu tutaj kliknęłam i od razu mi się spodobał :. Też piszę o 1D, może wpadniesz : http://be-strong-belive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń