- Przepraszam. Ja nie dam rady. – powiedziałam w głębi bijąc się z emocjami i wybiegłam z samochodu. Harry i Zayn chyba doznali jakiegoś szoku albo wiedzieli, że chcę być sama, bo nie gonili mnie. Biegłam przed siebie z twarzą całą zalaną łzami. Minęłam po drodze z 4. paparazzich, ale zupełnie mnie to nie obchodziło. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Pobiegłam do domu, ale to może nie był najlepszy pomysł. Kiedy weszłam Liam rzucił w moją stronę magazyn ze mną i Harrym na okładce i kolejnym podobnym artykułem, słyszałam tylko jak Niall powiedział na stronie do Liama `no co ty robisz ?` i wybiegłam z domu. El biegła kawałek za mną, ale ja przyspieszyłam i zgubiłam ją gdzieś po drodze. Biegłam cały czas gdziekolwiek, gdzie mnie nogi zaniosą. Zaniosły mnie do pewnego miejsca, które pokazał mi loczek. To było w parku, gdzieś tak po środku biegła mała rzeczka nad którą przechodził kamienny mostek. Między mostkiem a rzeczką była właśnie to zaciszne miejsce, nie było tam trawy tylko czysty piasek. Rzuciłam się na niego i zaczęłam płakać. Leżałam tak chwile, później usiadłam i zwinęłam się w kulkę. Dotarło do mnie jaką szczęściarą jestem. Każda dziewczyna marzy żeby być na moim miejscu. Powinnam dziękować życiu, że postawił mi na drodze Harry’ego i Zayn’a. Teraz to zaczęłam obwiniać siebie, że siedzę tu i użalam się nad sobą zamiast spędzać ten czas z Hazzą. Nie będę przecież wiecznie młoda i on w końcu pewnie odejdzie, a mnie nie ma teraz przy nim. Wyciągnęłam mały notes który miałam zawsze przy sobie i zaczęłam zapisywać co mi przyjdzie do głowy. Następnie zaczęłam śpiewać to co napisałam. Teoretycznie miałam już 2 zwrotki i refren piosenki. Pisanie zawsze mnie uspokajało. Miałam już dość dużo piosenek, bo zaczęłam pisać jak miałam 13 lat, a właściwie jeszcze wcześniej tylko tamtymi piosenkami to nie ma się co chwalić. Nagle odczułam, że ktoś mi się przysłuchuje, przestraszyłam się. Wybiegłam z ukrycia. Odwróciłam się tylko na chwile, żeby zobaczyć czy miałam racje. Oczywiście, że tak. Na mostku stał mężczyzna, patrzył na mnie i wydaje mi się, że gdzieś go widziałam… Mniejsza z tym. Na mojej drodze zauważyłam Harry’ego. Rzuciłam mu się w ramiona i zaczęłam przepraszać i dziękować, że jest. Może pomyślał sobie, że jestem jakąś wariatką albo, że przez to co się stało zwariowałam, ale nie przejmowałam się tym. Chłopak pocałował mnie w czoło i powtarzał, że już dobrze i że mnie kocha. W pewnym momencie podszedł do nas ten mężczyzna z mostku. Wiedziałam, że go skądś znam, to Simon Cowell. Otarłam łzy i wytrzeszczyłam oczy kiedy zobaczyłam, że się do nas zbliża. Simon spojrzał na loczka, a ten jak mi się wydaje pokręcił głową na nie. Nie wiem co to miało oznaczać, ale w sumie dobrze, bo nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Mężczyzna podszedł dał mi wizytówkę, uśmiechnął się i odszedł. Spojrzałam na loczka z nadzieją w oczach przygryzając wargę, a on się uśmiechnął i powiedział :
- gratulacje ! – ja znowu rzuciłam mu się na szyję skacząc z radości. – Zayn mówił, że chciałaś zacząć szukać studiów i w ogóle. To już nie musisz. – dodał, na co ja przytaknęłam mu. I zaproponowałam, że pójdziemy na lody albo coś innego do jedzenia. Harry nie miał nic przeciwko i zaprowadził mnie do swojej ulubionej kawiarni. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zamówiliśmy deser lodowy.
- wiesz co, stwierdziłam, że nie ma sensu tracić czas na przejmowanie się tymi zazdrosnymi hejterami i marnowanie sobie przez nich życia. Od teraz w ogóle się nimi nie przejmuję – powiedziałam w pewnym momencie z bananem na buzi
- bardzo dobrze, zazdroszczę ci tego podejścia. Też chciałbym takie mieć kiedy czy…
- wiem – przerwałam mu i złapałam za rękę – pewnie i tak nie wytrwam – uśmiechnął się i w tym momencie kelner przyniósł nam desery. Były ogromne, zastanawiałam się ile przytyje jak zjem swoją porcje i czy w ogóle ja zjem. Zabraliśmy się do jedzenia rozmawiając i śmiejąc się przy tym. W końcu udało nam się pochłonąć całe desery. Harry zapłacił za nas i poszliśmy w stronę domu. Nagle usłyszałam jakieś dzikie piski zza naszych pleców. Odwróciliśmy i naszym oczom ukazał się tłum fanek biegnących w naszą stronę. Wybuchłam śmiechem i powiedziałam :
- mówię Ci, że to kolonia z Polski – Harry też zaczął się śmiać i dodał :
- a tak, słyszałem, że w Polsce są najładniejsze dziewczyny
- ej ej, ale bez takich – odpowiedziałam trochę oburzona
- ale ty jesteś polkom – powiedział całując mnie w policzek Hazza i wyciągnął z kieszeni czarny marker. Tłum Directionerek ogłuszył mnie zupełnie. Piszczące dziewczyny zaczęły prosić o autografy i robić sobie z loczkiem zdjęcia. Odsunęłam się i stanęłam na boku. Nagle jedna z fanek zapytała co jest między mną, a Harrym i Zaynem. Chłopak od razu wyjaśnił, że jesteśmy parą, a Zayn jest moim przyjacielem. W tym momencie kilka Directionerek spiorunowało mnie wzrokiem, normalnie bałam się, że zaraz się na mnie rzucą. Na szczęście większość nam gratulowała i życzyła wytrwałości i takie tam. Sterczałam tak już chyba 15 min., a tych dziewczyn tylko przybywało. Zaczęły wypytywać Harry’ego o nawet tak banalne rzeczy jak ulubiony kształt makaronu. Musiałam szybko coś zrobić, bo już nie mogłam tam wytrzymać. Nie chcę go odciągać od fanek no, ale ile można. Podeszłam do loczka i wyszeptałam mu na ucho, że jeśli zaraz sobie stąd nie pójdziemy to ma limit na całowanie. Harry spojrzał się na mnie z przerażeniem w oczach i powiedział do Directionerek, że jeśli go kochają to muszą zrozumieć, że musi już iść, bo to sprawa życia i śmierci. Złapał mnie za rękę i razem pobiegliśmy w stronę wyjścia z parku. W końcu dotarliśmy do domu. Na samym wejściu Zayn doskoczył do mnie i zaczął wypytywać jak się czuję itp. Wyjaśniłam mu w skrócie, że już ok. Po czym Harry powiedział, że powinnam się czym pochwalić…
- idę na spotkanie z Simonem Cowell’em ! – powiedziałam podekscytowana. Wszyscy zaczęli mi gratulować i zrobiliśmy grupowego misiaka.
- ej już dobrze, bo zaraz mnie udusicie – szybko powiedziałam, bo brakło mi tchu.
- to ja Ci pomogę uszykować jakąś piosenkę, w razie czego – zaoferował Liam
- to ja z Danielle pomożemy wybrać Ci jakiś strój – zaproponowały dziewczyny
- ja Ci dam swoje Haribo, to zawsze pomaga – powiedział Niall z wielkim uśmiechem na twarzy
- łoo, Niall odda komuś swoje żelki, Julia on Cię musi naprawdę lubić – zażartował Louis i dodał – no ja mogę Ci ewentualnie obrać marchewkę
- ja Ci pomogę sama zobaczysz jak… - powiedział Harry puszczając mi oczko, na co wszyscy zareagowali głośnym `uuuu`
- ej, ja się robię zazdrosny – krzykną Lou
- dobra dobra. Dzięki za pomoc – odpowiedziałam kiedy wreszcie dopuścili mnie do głosu. Zanim się obejrzałam Liam przeszukiwał już laptopa w poszukiwaniu jakiś ciekawych piosenek, dla ułatwienia rzuciłam tylko `może Birdy ?`. Eleanor i Danielle gdzieś zniknęły. Louis siedział w kuchni i obierał marchewki co mnie rozbawiło i to tego widok Niall’a tulącego żelki. Komedia. Harry siedział na kanapie i bawił się swoim telefonem. Ja jednak nadal nie wiedziałam gdzie jest Zayn. Zniknął jak tylko dowiedział się o wizytówce od Cowell’a. Usiadłam w kuchni naprzeciwko Lou, a on z bananem na buzi podał mi marchewkę, wzięłam ją do ręki, uśmiechnęłam się i zaczęłam ją gryźć. Cały czas męczyła mnie myśl gdzie jest mulat. Pogadałam trochę z Louisem, ale Liam przerwał nam tą miłą rozmowę wieścią, że znalazł piosenkę. Czasu było mało, więc rzuciłam pomarańczowe warzywo na stół i pobiegłam za Liamem do jego pokoju.
- piosenka jest dość trudna… - powiedział Liam
- podołam – odpowiedziałam dumna z tego, że zostałam zauważona na rynku muzycznym, jeśli można to tak nazwać. – a jaka to piosenka – dodałam
- `People help the people` - odpowiedział z zafascynowanie muzyk, widocznie mu się spodobała. `jej, lekcja śpiewu z Liamem Paynem, spełniają się moje marzenia normalnie no` pomyślałam. ZAczeliśmy od dokładnego przesłuchania piosenki, później ja zaśpiewałam. Liam słuchał mnie z taka dziwną miną, więc wywnioskowałam, że mu się podobało. Wiedziałam, że tak będzie, chłopak kazał mi się położyć na podłodze. Oczywiście zrobiłam to, ale wybuchłam śmiechem, bo przypomniały mi się pewne chwile ze szkoły w Polsce. Później jeszcze jakieś inne ćwiczenia i byłam gotowa. Wyszłam od Liam’a i postanowiłam poszukać Zayn’a. Zaczęłam od jego pokoju i myślałam, że go tam znajdę, ale nie udało się. Sprawdziłam w łazience, u Niall’a i w innych pokojach, ale nigdzie go nie było. Trafiłam na El, która kazała mi już iść się uszykować do jej i Louis’a pokoju. Tam czekała już Danielle. Ogólnie to dużo musiałabym odpisywać co tam się działo. Zaczęłyśmy się wygłupiać i robić sobie śmieszne makijaże. Dziewczyny zyskują przy bliższym poznaniu, są niesamowite. W końcu byłam wizualnie gotowa. Miałam na sobie taką luźną, ciemno różową wpadająca w fiolet sukienkę, spiętą grubym karmelowym paskiem, buty na obcasie, ale nie za wysokie, bo szczerze mówiąc nie lubię szpilek. Oczywiście buty koloru paska. Kilka pasujących bransoletek. Włosy miałam rozpuszczone, nie prostowałam ich dzisiaj, więc lekko się kręciły. Do tego lekki makijaż, no ale już nie mój standardowy, bo nie ma co, ale Eleanor ma talent. Kiedy schodziłam po schodach minęłam się z Harrym, który prawie nie zleciał ze schodów jak mnie zobaczył…
- boże, wyglądasz ślicznie kochanie – powiedział – chodź, dam Ci coś – dodał i złapał mnie za rękę ciągnąc do naszego pokoju. Kiedy już tam weszliśmy podszedł do swojego stolika nocnego i wyciągnął łańcuszek z mała zawieszką w kształcie serduszka na którym było napisane małym druczkiem `Believe in yourself and never die`.
- dostałem go od mamy, w czasie x factora, po bootcam’ie. Teraz chcę Ci go dać – powiedział i zapiął go na mojej szyi całując w policzek. Ja dotknęła serduszka i wyszeptałam mu na ucho zwykłe `dziękuję`, bo nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle usłyszałam Niall’a…
- Julka no chodź, bo nie zdążysz – darł się z dołu. Ja złapałam Harry’ego za rękę i poszłam z nim na dół. Oczywiście wszyscy chcieli jechać z nami; to jest ze mną i Hazzą, ale stwierdziłam, że nie ma sensu żebyśmy się tam wszyscy pchali… Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu, zaraz po mnie wsiadł Harry. Ruszyliśmy i zanim się obejrzałam byliśmy przy właściwym budynku. Harry zapytał czy ma iść ze mną i widocznie bardzo chciał, ale wolałam to załatwić sama. Weszłam po długich schodach i już stałam przy wejściu do siedziby Simona. Serce tak strasznie mi waliło. Jednocześnie byłam pod ekscytowana i zdenerwowana. Bałam się porażki, że producentowi w parku tylko się wydawało, a teraz stwierdzi, że się pomylił. Położyłam rękę na klamce. Trwałam tak jeszcze kilkanaście sekund. Miałam wrażenie, że otwieram drzwi, które w moim życiu wiele zmienią i mają ogromne znaczenie. Jakby to była moja największa życiowa decyzja. Głośno sapnęłam, wyprostowałam się i nacinęłam na klamkę…
heeej ! ;** kurde, 9 rozdziałów i 722 wyświetleń. -.- słabo... mam prośbę, jeśli będzie okazja to pomóżcie mi wypromować bloga. ^^ będę bardzo wdzięczna jeśli przybyje więcej czytelników, a tym samym obserwatorów. ;> aaa; i z góry przepraszam jeśli Wam nie będzie tytuł pasować, ale nie mogłam nic wymyślić. ;|
dziękuję. ;** mam nadzieję, że jeszcze wpadniesz. ^^ a ja już wchodzę na Twój. ;3
OdpowiedzUsuńFajny blog, nie wiem dlaczego tak malo ludzi o nim słyszy... :( ale nie martw sie zmienimy to :D
OdpowiedzUsuńdziękuję. ;** z pomocą czytelniczek musi nam się udać. ^^
UsuńPo prostu wchodzisz na zapytaja i promujesz go ! :P A tak ogólnie to rozdział jak zwykle świetny i skończył się w takim fajnym momencie ;D
OdpowiedzUsuńjuż promowałam na zapytaj... dziękuję ;* miło, że Ci się podoba ^^
UsuńBlog cuuudo ! Trzeba go jakoś wypromować ! Pogadamy o tym na gadu ! ; **
OdpowiedzUsuńSuper!! Podoba mi się twój styl pisania! :** :) Będę często zaglądać! Dodaję się do członków:) i Zapraszam do mnie :) Może skomentujesz? :)http://onexxxdirectionxxxstory.blogspot.com
OdpowiedzUsuńojej, dziękuję ;** jasne, że tak ;>
Usuń