Stanęłam na ziemi w Londynie z cudownym humorem, więc mam nadzieję, że nie spieprzę
czegoś i tak będzie cały czas. Odwróciłam się tylko, żeby jeszcze raz spojrzeć
na Hazzę; on odwrócił się w tym samym momencie by spojrzeć na mnie. Trochę się
speszyłam i odwróciłam. `No dobra, to gdzie teraz ?` pomyślałam, bo jestem tu
pierwszy raz i kompletnie nie znam miasta. `No dobra, nigdzie nie dojdę spokojnie
jak zaraz nie zdejmę tych wkurzających spodenek… i nie skorzystam z toalety` -
naszła mnie kolejna myśl. Postanowiłam wrócić się na lotnisko i szybko znaleźć
drzwi z napisem `WC`.
- nareszcie… - wyszeptałam cicho pod nosem i weszłam to pierwszej z brzegu
kabiny. Po załatwieniu swoich potrzeb zaczęłam grzebać w walizce; miałam na
sobie czarno-szarą bejsbolówke, biały
t-shirt, czarne converse i krótkie jeans’owe spodenki, których szczerze
nienawidziłam. Postanowiłam poszukać innych… `Są, te będą idealne !`
powiedziałam sama do siebie i mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał.
Wygrzebałam jasno jeans’owe spodenki, specjalne obcięte tak by się pruły i
szybko je ubrałam. Teraz targając te torby staram się dostać do jakiegoś
godnego mnie hotelu, ale ciągle chodzę jakby w kółko i nie mogę nic znaleźć…
Nagle wpadam na chłopaka. Miał na sobie spodnie z obniżonym stanem, skate’y,
bejsbolówke z kapturem, który był zarzucony na głowę.
- ohh, przepraszam – szybko powiedział chłopak swoim anielskim głosem
- nic nie szkodzi – odpowiedziałam i poszłam dalej, bo znając życie chłopak
zacząłby naszą znajomość tak jak Harry. Zdążyłam tylko spojrzeć mu w oczy,
które było cudowne, takie czekoladowe, głębokie. Chciałabym poznać go bliżej, a
najciekawsze w tym wszystkim było to, że zaczęłam chyba w tym cholernym
samolocie czuć coś do loczka, ale nie jako Directionerka… Z przemyśleń wyrwało
mnie burczenie w brzuchu, więc postanowiłam poszukać jakiegoś sklepu
spożywczego, który z resztą szybko zauważyłam na rogu. `Ooo, kupię sobie te
pyszne paluszki serowe` pomyślałam, bo przypomniał mi się ich smak; jadłam je
już, bo mój wujek przywiózł mi je kiedyś. Weszłam do sklepu i ruszyłam do półki
gdzie mogły być, prawie zrzucając walizkami soki z regałów. Nagle moim oczom
ukazał się ten chłopak na którego wpadłam, ale starałam się nie zwracać na
niego uwagi i nie zwracać jego uwagi na siebie… Niestety los chciał, że w tym
samym momencie sięgnęliśmy po tę samą ostatnią paczkę serowych paluszków.
- byłaś pierwsza ! Będę musiał przeżyć bez mojego przysmaku – powiedział
chłopak, ale nie wiedziałam czy się na niego spojrzeć, bojąc się, że się w nim
zakocham; przepraszam, zauroczę… Musiałam na razie zostać przy Hazzie, żeby nie
psuć sobie tego dobrego humoru takimi problemami.
- szczęściara ze mnie… ale ty je weź – odparłam i z lękiem spojrzałam na
chłopaka. Zamurowało mnie ! To był kolejny członek One Direction.
- to może zjemy je razem ? A tak pro po to wierzysz w przeznaczenie ? … Jestem
Zayn – odparł i puścił mi oczko
- a ja Julia. Wiem kim jesteś i znowu muszę to powiedzieć… Nie będę piszczeć,
bo to dziwne; a i nie mam nic przeciwko żebyśmy je zjedli razem – odpowiedziałam
i uśmiechnęłam się do piosenkarza
- świetnie, to może pokażę Ci Londyn… ale zaraz, czemu znowu ? – powiedział z
lekkim zdziwieniem Zayn
- bo widzisz, poznałam już dziś Harry’ego… ale to długa historia –
odpowiedziałam z lekkim zastanowieniem
- mhmm, to pewnie… a dobra, już nieważne – powiedział zażenowanym głosem mulat.
Nie drążyłam tematu i ruszyłam w stronę kasy; Zayn poszedł za mną. Doszliśmy na
miejsce i oczywiście chłopak wyciągną portfel zanim ja zdążyłam otworzyć
torebkę. `Wy macie coś z płaceniem za dziewczyny…` - mruknęłam pod nosem
- coś mówiłaś – powiedziała zaciekawiony chłopak spoglądając na mnie swoim
hipnotyzującym spojrzeniem
- nic nic – szybko odpowiedziałam, bo nie chciałam opowiadać mu całej historii
z udziałem loczka, bo to nie jest najlepszy pomysł.
- wiesz co to jak ty masz mi pokazywać Londyn, to może ja najpierw znajdę jakiś
hotel i zostawię tam te walizki, bo z tego co mi się wydaje Londyn jest bardzo
duuuuży – powiedziałam przekraczając próg sklepu i uśmiechnęłam się do Zayn’a
- myślę, że to dobry pomysł, ale mój jest lepszy… Zanim nie znajdziesz
mieszkania zostaniesz u nas, po co masz przepłacać za hotel – pełen nadziej
odpowiedział mi
- o nie, z resztą jestem już do Was dzisiaj zaproszona… - odpowiedziałam mając
nadzieję, że to nie zasmuci piosenkarza i nie pomyśli sobie nie wiadomo czego o
mnie i Harry’m…
- no to… Harry by się ucieszył gdybyś u nas została – odpowiedział
- czy ty myślisz, że doszło do czegoś między Harry’m a mną ? Uspokoję Cię, że
jak na razie nie… Dobra, pokaż mi jakiś tani hotel, a później pomyślimy co
dalej, ok ?
- nie będę się wtrącał w Twoje życie i zaraz zawiozę Cię do hotelu –
odpowiedział mi na to Zayn.
Zanim się obejrzałam byliśmy już przy hotelu, który był bardzo ładny i zadbany,
a co najważniejsze tani. Zapłaciłam za pokój, zostawiłam walizki i zeszłam z
powrotem do mulata.
- ok, to gdzie jedziemy ? – zapytałam z zafascynowaniem w głosie
- możemy zacząć od London Eye. Co ty na to ? – odpowiedział równie
zafascynowanym głosem Zayn
- zawsze chciałam tam być – szybko mu odpowiedziałam.
Dzień minął mi tak szybko, za szybko. Zayn pokazał mi cały Londyn; Big Ben’a,
London Eye, niesamowity park przy Tower Bridge, zjedliśmy lody podziwiając Pałac
Buckingham i wiele więcej. Byłam tak zmęczona tym zwiedzaniem, że najchętniej
bym zasnęła, ale byłam zobowiązana zadzwonić do Hazzy…
- dziękuję za dzisiaj, było cudownie… Coś mi się wydaje, że jeszcze się dziś
spotkamy – powiedziałam wysiadając z samochodu Zayn’a
- ja też Ci dziękuję i mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, pamiętaj
przyjaciół poznaje się w biedzie, więc nie przepłacaj za te hotele –
odpowiedział muzyk i puścił mi oczko. Ja się tylko uśmiechnęłam i ruszyłam w
stronę hotelu. Kiedy do niego weszłam szybko pobiegłam do swojego pokoju i
położyłam się na łóżku. No, ale
przyjemność nie trwała wiecznie, bo musiałam zadzwonić do loczka. Stwierdziłam,
że najpierw się jakoś odstawię i wtedy gotowa na spotkanie do niego zadzwonię.
Szybko zaczęłam grzebać w walizkach i stwierdziłam, że to musi być coś
eleganckiego… Wyszperałam beżową marynarkę, do tego czarne krótkie spodenki,
złotawy naszyjnik z sową i podobne bransoletki, bluzkę w odcieniu beżu, a na
stopy wcisnęłam czarne baletki. Wyprostowałam moje lekko kręcone brązowe włosy,
zrobiłam makijaż; w moim przypadku standardowo wzięłam do ręki puder i czarny
tusz do rzęs, a zważając na sytuację wyciągnęłam z kosmetyczki jeszcze czarny eyeliner,
beżowy cień do oczu i jakiś balsam do ust, bo nienawidzę błyszczyków… To taki
pachnący, kolorowy glut na ustach, który zazwyczaj kończy w moim żołądku. Nie
używam dużo kosmetyków do makijażu, bo nie uważam, żeby takie tapeciary były w
tym momencie ładniejsze. Widząc swoje odbicie w lustrze uśmiechnęłam się sama
do siebie i złapałam za telefon. Wybrałam numer loczka i nacisnęłam na zieloną
słuchawkę.
- cześć Julia, nie mogłem się doczekać aż zadzwonisz – usłyszałam słodki głos
Hazzy
- hej ! Jestem gotowa, jeśli nadal
chcesz, możesz po mnie przyjechać – odpowiedziałam i podałam adres hotelu
- jasne, że chcę, będę za jakieś 15 min.; a zdecydowałaś się już czy zostajesz
u nas ? – z nadzieją w głosie zapytał loczek
- emm, tak podjęłam już decyzję – odpowiedziałam bez wahania.
Hej ! ;** jeśli ktoś wgl. czyta te moje wypociny to chcę przeprosić, że dodaję 3 rozdział dopiero teraz, ale od wczoraj; od 22.00 do teraz; 15.00 nie miałam przez mojego tatę internetu... -.- w 4 rozdziale pojawi się 6 niwych bohaterów w tym reszta zespołu... mam jedną prośbę, dodawajcie się do obserwatorów i komentujcie, prooooszę. ;>
Ja czytam ! ; ** a rozdział świetny ! Ej chciałabym źeby ona z Zaynem była ! : ) ale jak bedzie z kimś innym to teź przeźyje ; ) kiedy next ? ; D
OdpowiedzUsuńfajnie, że czytasz, to może do obserwatorów ? ;> właśnie się zastanawiałam; Harry czy Zayn. ;3 zobaczymy co mi do głowy przyjdzie... ;p a 4 rozdział zaraz wstawiam. ^^
UsuńJest GITEZ ! :D
OdpowiedzUsuńmega, ale szybko to przeczytałam *.* :)
OdpowiedzUsuńzapraszam <3