piątek, 6 kwietnia 2012

4. Miło, że Ci na mnie zależy

- no mów, zostajesz ?! – z nadzieją Harry krzyknął do telefonu tak głośno, że
odsunęłam komórkę od ucha
- długo myślałam… - pozostawiałam chłopaka w niecierpliwości, ciekawa jak
bardzo mu zależy
- no mów wreszcie ! – znowu krzyknął
- ej, nie krzycz na mnie; zawsze mogę zmienić zdanie… - ciągnęłam
- no przepraszam… czyli zostajesz ? – zapytał entuzjastycznie
- a zależy Ci ? – przedłużałam
- taaak – odpowiedział głośno, ale starając się nie krzyczeć loczek
- jak bardzo ? – zapytałam, prawie pękając ze śmiechu
- chooolernie, ale błagam Cię powiedz, że się zgadzasz… - odarł błagalnym
głosem muzyk
- no dobrze – powiedziałam, na co Harry odpowiedziała okrzykiem radości i
podziękował mi za tą decyzję. To było bardzo miłe uczucie, wreszcie czułam, że
komuś na mnie zależy… Spakowałam z powrotem ubrania, które wyrzuciłam z walizki
poszukując odpowiedniego stroju na dzisiaj. Do kosmetyczki schowałam wszystkie
żele, kremy i inne kosmetyki. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, pewna, że to
Harry bez wahania otworzyłam, ale to nie był on… W drzwiach stanął mój wujek, byłam
pewna, że w tym momencie kończy się moje „nowe życie” i wracam do Polski.
Chciałam coś powiedzieć, ale totalnie nie wiedziałam co i nie mogła wykrztusić
z siebie ani jednego słowa; miałam ochotę zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale
to nie miało kompletnie sensu, bo znając go nie poszedł by stąd, a ja musiałam
dzisiaj przecież wyjść. Kompletnie nie wiem co mam teraz zrobić. Na szczęście
wujek wyręczył mnie i pierwszy się odezwał :
- cześć – rzucił luźno i lekko się uśmiechnął. Ehh, zawsze go lubiłam…
- cześć wujku – odpowiedziałam lekko skrępowana – jak mnie tu znalazłeś ? –
dodałam po chwili
- mama do mnie dzwoniła, a mój kolega ze studiów tu pracuje, wiedziałam, że nie
przeżyłabyś na ulicy, a ten hotel spełnia wszelkie Twoje kryteria… patrząc na
Twój budżet – odpowiedział, puszczając mi oczko przy ostatnim zdaniu
- czyli teraz zabierasz mnie nie domu ? – zapytałam zażenowana ze smutną miną
- nie, no coś ty ! Jesteś pełnoletnia i nikt teraz nie mam prawa Tobą kierować.
Wiem jaka jest w domu sytuacja i w 100 % Cię rozumiem, po za tym też byłem
kiedyś w Twoim wieku… – pewnym głosem odpowiedział na moje pytanie
- zawsze byłeś moim ulubionym członkiem rodziny – powiedziałam klepiąc wujka po
ramieniu, a ten uśmiechnął się, po czym ja dodałam :
- ale nie wierzę, że nie zadzwonisz zaraz do mamy i nie będziesz do mnie
codziennie dzwonił i później informował wszystkich co u mnie… - powiedziałam
trochę zażenowana
- ehh, zadzwonię do mamy, bo się zamartwia,
powiem coś w stylu `mała spokojnie, u Julki wszystko spoko` - odpowiedział,
wymawiając śmiesznym głosem rozmowę z mamą, po czym ja wybuchłam śmiechem. Po
chwili, kiedy przestaliśmy się śmiać wujek dodał jeszcze :
- może zadzwonię od czasu do czasu i wpadnę na parapetówkę jak się już
urządzisz, ale nie martw się nie będę Cię nachodził. To Twoje życie i domyślam
się jak chciałaś żeby teraz wyglądało… - odpowiedział wujek uśmiechając się
pociesznie. Ja cały czas spoglądałam na zegar wiszący na ścianie, odliczając
minuty i sekundy do przyjazdu Harry’ego; co jakiś czas machałam z nerwów nogą.
Nie chciałam, żeby wujek zobaczył tu chłopaka, tym bardziej sławnego; swoją
drogą pewnie źle by sobie o mnie wtedy pomyślał… Wujek pytał się mnie jeszcze
jak minęła podróż, jak podoba mi się w Londynie itp., ale po pewnym czasie chyba zauważył, że
gdzieś się spieszę i zapytał :
- a ty gdzieś się teraz wybierasz ?
- emm, tak… właściwie to… idę do… kościoła – odpowiedziałam wymyślając na
poczekaniu coś, żeby brzmiało dość wiarygodnie. Wujek zjechał mnie wzrokiem i
pewnie zdziwiła go długoś spodenek jak na pójście do kościoła, ale widać bardzo
chciał mi uwierzyć, więc nie skomentował tego. Pożegnaliśmy się, a w tym samym
momencie zadzwonił mój telefon. Zamknęłam drzwi od pokoju i podbiegłam do
telefonu szybko naciskając na zieloną słuchawkę…
- już jestem mała – powiedział znajomy mi głos
- ok, już idę – odpowiedziałam podniecając się tym dzisiejszym wieczorem i nie
komentując tego co powiedział…
- emm, to może ja Ci pomogę z tymi walizkami – zaproponował loczek, na co ja
nie zaprzeczyłam i podałam numer pokoju. Już po chwili Harry pukał do moich
drzwi. Kiedy wszedł prawił mi tylko komplementy, na której ja odpowiadałam
szczery uśmiechem i rumieńcami na policzkach.
W końcu dotarliśmy do wielkiego domu One Direction. Kiedy wysiadłam z samochodu
stanęłam jak wryta, ale starałam się nie pokazywać zafascynowania wielkością,
wyglądem i w ogóle wszystkim dotyczącym tego domu, wokół którego rozlegał się
wielki ogród. Sam dom był… wieeeeelki, kremowy, emm i wielki. Tak, może widać,
że zaszokowała mnie wielkość domu jak na 5 osób, ale nigdy nie byłam w tak dużym
mieszkaniu, a mój dom nie należał do najmniejszych; miał 2 piętra, 2 łazienki,
5 pokoi i kuchnię połączoną z salonem. Harry wyciągnął z bagażnika walizki i już chciał ruszyć w stronę drzwi, ale
spojrzał się na mnie chcąc, żebym to ja szła pierwsza z tym, że ja tego nie
zauważyłam i nadal podziwiałam dom. W pewnym momencie poczułam jego spojrzenie na
sobie i odwzajemniłam je. Wtedy chłopak pokazał ręką w kierunku drzwi, sygnalizując,
że mam iść przodem. Ruszyłam. Muzyk otworzył drzwi przede mną i wtedy coś mnie
zatrzymało, poczułam gwałtowny stres, jakiego nigdy nie czułam, jakbym
wchodziła… No nie da się tego do niczego porównać, bo właśnie miałam stanąć
twarzą w twarz z moimi idolami, moim powodem do założenia twittera, moim powodem
do zbierania 94,99 zł na Yearbook’a 1D, moim powodem do robienia bransoletek z
muliny z ich imionami, moim powodem do kupowania wszystkich gazet mających na
okładce cokolwiek wspólnego z 1D, moim powodem do rysowania sobie znaku
Directionersów każdego 14.03… Przekroczyłam próg domu i moim oczom ukazało się
5 osób: Niall, Liam z Danielle i Louis z Eleanor. Totalnie mnie zatkało, znowu…


hmm, w sumie to nie mam co pisać; to by było chamskie gdybm tak znowu prosiła o komentarze i obserwatorów... ;/ no to tak... miałam zamiar tu dodać jak już Julia będzie rozmiawiała z 1D i wgl. całą tą noc, ale to by było za dlugie tak mi się wydaję, więc to będzie w 5. ;>

8 komentarzy:

  1. Zła kobieto jak mogłaś w takim momencie przerwać ?! A i oczywiście dodam się do obserwatorów ale jak wejde na kompa bo narazie szans niewidze przez rodziców a póki co jestem na telefonie a tam mi sie nie wszystko niestety wyświetla : ( ale no cóż czekam z niecierpliwościa na następny rozdział ! ; D ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, no i o to chodziło. xD nie żartuję, ale był by długi i pewnie nie chciałoby Ci się czytać... ;/ ;p nie wiem kiedy wstawię następny...

      Usuń
  2. No kurde, Kaka ma rację ! W takim momencie przerwać ?! -.- Dobra, poczekam na ciąg dalszy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buhahaha. ;> a ja nie mam zupełnie pomysłu na ciąg dalszy... ;//

      Usuń
    2. Spokojnie, nie podejmuj niemądrych decyzji xD

      Usuń
    3. hahahaha, ok. ;D nie martw się. ;p

      Usuń
  3. No kurwa.. Tak okrutnie przerywać... no zaraz będzie foch.. ;/ Ja chce więcej ! Dodaje do obserwowanych i bd wpadać częściej ♥

    Pozdro Patu :*

    Wpadnij też do mnie :
    * http://zm-boyfriend-1d.blogspot.com/ - tu jest 1 rozdział.
    * http://vas-happenin-xd.blogspot.com/ - a tu 6 krótkich ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobrze już, piszę właśnie końcówkę 5, a przynajmniej tak mi sie wydaje. ;p dziękuję, że dodałaś się do obserwatorów. ;** | już wbijam. ;>

      Usuń