niedziela, 15 kwietnia 2012

6. Żyjmy tak jakby jutra nie było

Usiadłam obok loczka tak jak wcześniej. Od razu nachyliłam się nad muzykiem i
wyszeptałam mu na uch `może ten wieczór spędzimy razem; sami ?` Harry spojrzał
się na mnie, wstał i podał mi rękę. Wstałam trzymając go za rękę i nie miałam
zamiaru puszczać; tak doszliśmy do pokoju.
- no to co chcesz robić ? – zapytał Hazza
- nie ważne co, ważne, że z Tobą -
odpowiedziałam, ale w moim głosie dało się pewnie wyczuć lekką
niepewność. Podeszłam do ona. Harry objął mnie od tyłu i zapytał:
- co się stało ? – powiedział to z takim smutkiem i troską w głosie, że zrobiło
mi się go żal i nie wiedziałam co mu powiedzieć…
- to wszystko dzieje się tak szybko… dzisiaj rano zdecydowałam, że uciekam z
Polski, uciekam od życia i problemów; teraz jestem tutaj z Tobą. – powiedziałam
mu wszystko co leżało mi na sercu w tym momencie
- przepraszam, ja… ja nie wiedziałem; mogłem nie nalegać tak bardzo. Jestem
beznadziejny, zawsze coś spieprzę jak mi cholernie zależy. – czułam, że to co
powiedział było tak szczere, że prawie zaczęłabym ryczeć… Odwróciłam się do
chłopaka i objęłam go wokół szyi
- ale wiesz co, było by nudno… widocznie dobrze, że stało się tak jak się
stało. Idziemy gdzieś ? – powiedziałam entuzjastycznie i mam nadzieję, że
poprawiłam tym Hazzie humor. Tak, zdecydowanie mi się udało, na jego buzi
pojawił się znany wszystkim słodki uśmiech Styles’a.
Postanowiliśmy, że pójdziemy na spacer. Nie zastanawiałam się długo czy to
dobry pomysł, bo sama nie miałam lepszego, a nie miałam zamiaru kłócić się z
muzykiem o odpowiednie miejsce. Z resztą nawet fajnie… Zeszliśmy na dół, Harry
tylko rzucił, że wychodzimy, na co wszyscy odpowiedzieli uśmiechem którego nie
umiem opisać; taki jakby wiedzieli co ma się stać... hmm, taki złowieszczy
może. Nie zastanawiałam się długo nad reakcją reszty zespołu i dziewczyn, bo
było to dla mnie teraz nie ważne; liczył się tylko Harry. Wyszliśmy z domu i po
prostu szliśmy przed siebie… W pewnym momencie doszliśmy do London Eye, na
który z resztą wsiedliśmy. Kiedy zbliżaliśmy się ku szczytowi ogromnej „karuzeli”
Harry z oporami zapytał:
- czy ty chcesz… czy chcesz się tylko przyjaźnić ? – nie wiedziałam co mu
odpowiedzieć. Mógł by mi tego oszczędzić chyba widzi jak jest. Czy on myśli, że
gdybym chciała się tylko przyjaźnić to przytulałabym się do niego i prawie z
nim pocałowała ? Miałam wrażenie, że mijały godziny, a tak naprawdę minęło
kilka sekund. Przypomniało mi się co mówił kiedyś mój nauczyciel od moder jazz’u
- ` na cmentarzach jest mnóstwo ludzi, którzy nic w życiu nie osiągnęli… żyjmy
tak jakby jutra miało nie być i zróbmy dzisiaj to na czym nam zależy i co
zawsze chcieliśmy zrobić. Nigdy nie wiemy co może się stać jak stąd wyjdziemy`.
Ehh – sapnęłam w myślach i pomyślałam `raz kozie śmierć`. Postanowiłam mu udowodnić
co o tym myślę; przysunęłam się do chłopaka i wtedy serce zbiło mi jak nigdy.
To była moja decyzja a i tak się denerwowałam, jakby było czym, bo wydawało mi
się, że to nic takiego. Kiedy byliśmy już blisko siebie zamknęłam oczy. Czułam
jego ręce w moje talii, więc i ja go objęłam. Wreszcie nasze usta zetknęły się.
To był kolejny cudowny moment i chciałam, żeby nigdy się nie kończył. Najpiękniejsza
chwila w moim życiu, a przyjazd tu był najlepszym pomysłem; normalnie jestem z
siebie dumna. Po jakimś czasie, bo nawet nie wiem ile to trwało, odsunęliśmy się
lekko od siebie.
- nie, a ty ? – wyszeptałam mu w odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie
- będziesz ze mną ? – odpowiedział łapiąc za dłonie. Uśmiechnęłam się tak
słodko jak tylko potrafiłam
- tak - odpowiedziałam kładąc głowę na jego ramieniu. Podziwialiśmy zachód
słońca, który był wyjątkowo piękny. Spacerując jeszcze później uliczkami Londynu
w końcu dotarliśmy do domu. Było około godziny 21.00.
- jest tu kto ? – zapytał entuzjastycznym głosem Harry
- tu jestem – odpowiedział z zapchanymi jedzeniem ustami Niall i dodał – Zayn jest
u siebie i chyba ma tą swoją wene, a Louis, Eleanor, Liam i Danielle to wiadomo
gdzie są i co robią
- to smacznego - powiedział do blondyna Hazza i pociągnął mnie za rękę.
Weszliśmy do naszego pokoju. Harry poszedł do łazienki, a ja miałam iść po nim.
Na później chłopak miał z pewnością jakieś plany… Niestety nim loczek wyszedł
zdążyłam zasnąć. Byłam tak zmęczona po podróży i dzisiejszych wydarzeniach, że
wcale mnie nie dziwi to, że zasnęłam.

************************ RANO ***********************

Poczułam jak bawił się moimi włosami a później włożył je za ucho. Patrzył się
chwile na mnie, bo czułam jego wzrok na sobie; a przynajmniej tak mi się
wydaje. Położył rękę na moim lewym(leżał po mojej prawej) biodrze, a drugą ręką
głaskał mnie nad łukiem brwiowym, szepcząc do ucha `Julia, kotku wstawaj`. Nie
spałam, ale to była kolejna chwila z nim, która chciałam żeby trwała wiecznie,
więc nie ruszałam się jeszcze. Harry zaczął delikatnie całować mnie po szyi z
każdą sekundą robiąc to coraz namiętniej. Poczułam się tak cudownie jak nigdy
dotąd. Patrząc na moje życie w Polsce ten wyjazd był dla mnie wielką szansą,
którą wykorzystałam najlepiej jak się dało. Tego co czułam nie dało się opisać.
On sprawił, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Harry jest
najcudowniejszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałam… Nie mogłam się pogodzić, że
kiedyś odejdzie, bo była w pełni tego świadoma. Zrozumiałam jak bardzo mi na nim
zależy. Czasami myślę, że jak potrafimy żyć pełnią życia z innym nastawieniem,
życie może być piękne. Dobra, postanowiłam wstać zanim loczkowi skończy się
ślina… Otworzyłam oczy, objęłam go i dałam mu słodkiego buziaka w usta.
Wytłumaczyłam się, dlaczego wczoraj zasnęłam, co muzyk oczywiście zrozumiała. Poszłam
się ogarnąć do łazienki, a Harry nie tracąc czasu poszedł do łazienki na
korytarzu. Razem zeszliśmy na dół, gdzie czekali już na nas chłopacy z
dziewczynami. Nie trudno było się domyślić, że będą się domyślać co się święci.
Wymienili między sobą dziwne spojrzenia, po czym ja z Harry zrobiliśmy to samo
i wybuchliśmy śmiechem. Potem Liam spojrzał się na nas dziwnie się uśmiechając
i machając palcem wskazując raz na mnie, a raz na loczka. My odpowiedzieliśmy
na to stanowczymi kiwnięciem głową na tak. W odpowiedzi na to wszyscy zaczęli
buczeć, a Lou rzucił:
- to kiedy oblewamy ?
- no raczej nie teraz… Pamiętasz, mamy dzisiaj we dwoje ten cholerny wywiad. –powiedział
lekko wkurzony Harry, na co Louis odpowiedział smutną miną.
- ej to my jemy śniadanie i się zbieramy, nie Lou ? – powiedział po chwili
loczek i zasmucony spojrzał na mnie; ja powiedziałam tylko, że nie mam nic
przeciwko, w końcu coś za coś i uśmiechnęłam się pogodnie. Zabraliśmy się do
jedzenia śniadania przygotowanego przez Zayn’a; czyli naleśniki z nutellą.
Wszyscy uwinęli się szybko z jedzeniem; nic dziwnego było pyszne. Louis i Harry
szybko złapali za kluczyki od samochodu i wybiegli z domu, żeby się nie
spóźnić, Eleanor i Danielle postanowiły iść na zakupy; proponowały mi, żebym
poszła z nim, ale jakoś wątpię żeby to się udało, skoro my się prawie nie znałyśmy.
Niall z Liam’em też gdzieś poszli, wydaje mi się, że mówili coś jeździe na
rowerze… Zostałam tylko ja z Zayn’em. Ze względu na to, że mulat potrzebował
czegoś tam ze sklepu, postanowiłam razem z nim zawładnąć Londynem.


Dobra, to na pączątek chcę przeprosić te kilka osób które to czytaja za to, że wstawiam dopiero teraz, ale nie miałam kompletnie pomysłu i czasu. ;(( mam nadzieję, że mi wybaczycie. ;> hmm, ogólnie to lubię ten rozdział za to : ` na
cmentarzach jest mnóstwo ludzi, którzy nic w życiu nie osiągnęli… żyjmy tak
jakby jutra miało nie być i zróbmy dzisiaj to na czym nam zależy i co zawsze
chcieliśmy zrobić. Nigdy nie wiemy co może się stać jak stąd wyjdziemy`, bo powiedział to człowiek, który chyba jedyny w jakis sposób do mnie trafia. ;3 nie będę się rozpisywać, bo nie ma sensu... ;pże nie będzie większego sensu pisania dla jednego obserwatora i 3 osób, które wiem, żę czytają. ;/ także sory, jeśli za kilka/kilkanaście tygodni zamknę bloga. ;x

4 komentarze:

  1. No znowu w takim momencie przerywasz ! Ja Cie normalnie udusze ! ; D a poza tym rozdział cuudo ! Czekam na następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko spróbuj mi usunąć tego bloga Ulix !

    OdpowiedzUsuń